Sadyzm i masochizm na co dzień, czyli relacje damsko – męskie.

Myślicie, że relacje sado – masochoistyczne są dedykowane i doświadczane głównie w środowisku BDSM ? Nic bardziej mylnego. Rozejrzyjcie się tylko wokół siebie...

Żeby nie było niedomówień, pozwolę sobie na początku na cytat z z być może niedoskonałej, ale pomocnej Wikipedii:

"Sadyzm" – rodzaj zaburzenia seksualnego (parafilii), w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w wyniku zadawaniu partnerowi fizycznego i psychicznego bólu oraz upokarzania go. 

"Masochizm" – rodzaj zaburzenia preferencji seksualnych, w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w sytuacjach, kiedy zadawany jest jej fizyczny i psychiczny ból lub gdy jest poniżana.  

Skoro już wiemy co jest czym, pora przejść do konkretów. Jeśli trafiliście na ten tekst, na tej stronie, zapewne jesteście choć trochę bliscy klimatowi. I wiecie, jak trudno w codziennym życiu rozmawia się na ten temat. I nie mówię o spotkaniach we własnym gronie „wtajemniczonych”. Mam na myśli klasyczną imprezę, gdzie 99% uczestników stanowi „waniliowe” towarzystwo. Zapewne niewielu z Was odważyłaby się opowiedzieć o swoich sado – masochistycznych upodobaniach, że o opisywaniu konkretnych praktyk nie wspomnę. 

A tymczasem wokół nas sadyzm i masochizm kwitnie i ma się doskonale. Poniżej przedstawiam trzy „scenki rodzajowe” z różnych imprez, których byłem świadkiem, choć zapewne nie są rzadkością:

1) On i Ona przyjeżdżają samochodem. Obydwoje mają prawo jazdy, ale powstaje klasyczny dylemat – kto wraca ? Po bardzo krótkich negocjacjach pada na Niego. Teraz siedzi przez całą imprezę naburmuszony, język mu wisi do pasa, aż żal patrzeć. Ona natomiast... oświadcza, że dzisiaj postanowiła nie pić, lub będzie sączyć przez cały wieczór jednego drinka o zawartości alkoholu 0,01%. Cały czas pilnując, żeby jej partner przypadkiem nie złamał obietnicy. Od początku zamierzałam być trzeźwa, ale Ty się nie napijesz, bo wszyscy mają zobaczyć, że mam nad Tobą władzę, a Ty jesteś nikim.

2) On i Ona siedzący przy stole. Impreza rozkręca się coraz bardziej, na parkiecie coraz większy ruch. Ją skręca od środka, chciałaby dać się ponieść muzyce. On jest klocem, który nigdy nie tańczy. Ale nie pozwoli Jej za żadne skarby oddalić się od stolika. Masz siedzieć ze mną, bo ze mną tu przyszłaś, nie zatańczysz. Nie masz nic do powiedzenia.

3) On wyszedł z nami na piwo. Raz na jakiś czas mamy taką możliwość, żeby spotkać się w starym gronie. Ona zaczyna „atak telefoniczny” już o 20.00. Niestety jesteśmy tego mimowolnymi świadkami. O 22.00 jest dla Niego po imprezie. Dla świętego spokoju wraca do domu. Choć nic go tam nie czeka. To nie było seksualne „emergency”, co skądinąd byłoby dla reszty towarzystwa zupełnie zrozumiałe. Masz wrócić, bo Ja tak każę.

Czy powyższe, dość trywialne przykłady wyczerpują prostą, przywołaną na początku definicję sadyzmu i masochizmu ? Oczywiście tak ! W każdej sytuacji strona „dominująca” czerpie przyjemność (nie wiem tylko, czy seksualną) z zadawania psychicznego bólu i upokorzenia. Bo dla mnie takie traktowanie partnera jest upokarzające. I za każdym razem w wyrazie ich twarzy (lub głosie, słysząc rozmowę telefoniczną) czułem ewidentną satysfakcję. Czy osoby „zdominowane” czerpią przyjemność (raczej na pewno nie seksualną) z powyższego traktowania ? Skoro się godzą na takie traktowanie – zapewne tak należy wnioskować. W końcu gdyby to władcze i poniżające traktowanie nie sprawiało im przyjemności, zakończyliby znajomość. No ale co ja tam wiem...

Zakładam tylko, że do rzadkości należy sytuacja, w której jakikolwiek miłośnik praktyk BDSM przychodzi ze Swoją partnerką na „waniliową” imprezę i każe jej jeść z psiej miski. Lub każe przez cały wieczór klęczeć z rękami w górze. A w opisanych wyżej przykładach mamy do czynienia z powszechnym, choć nieświadomym uprawianiem sado – masochizmu i to jeszcze publicznie !!! I nikt wokół nie protestuje, nie oburza się ani nie czerwieni... 

Zakończę gorzką konkluzją: bardzo często w życiu codziennym musimy się ukrywać z naszymi klimatycznymi upodobaniami. A inni uprawiają praktyki BDSM niemal codziennie, nawet o tym nie wiedząc ;-).

Autor: Karol Surman