Jestem kinksterem i co dalej ?

Jakiś czas temu uświadomiłem to sobie: jestem kinksterem !!! Czułem od dawna, że chcę czegoś więcej. I wiem, że „zwykły” seks już mi nie wystarczy.

Rozpala moją wyobraźnię myśl o skrępowanej partnerce. Serce zaczyna szybciej bić na myśl o tej rozkosznej bezsilności, kiedy nie mogąc wykonać żadnego ruchu czeka, co się wydarzy.  Ale czy to oznacza, że jestem „zboczony” ? Czy powinienem czuć się winny ? Jestem inny lub gorszy ? Te pytania zadaje sobie wielu z Was. Niezależnie od tego, czy podnieca Was widok nagich stóp, pejcza w ręku czy lateksowego kostiumu.

Wielokrotnie w towarzystwie poruszałem temat moich „klimatycznych” fascynacji. Niekiedy pokazywałem kajdanki lub obrożę. Najczęstszą reakcją był pąs na twarzy u Pań i standardowa, drwiąca mina u Panów. Teksty w stylu: "Aaa, to ona Cię tym na wieczór wiąże i leje batem ? A ma te takie wysokie kozaki do kolan ? A chodzisz na czworakach jak pies ?" i dziesiątki innych równie "zabawnych" uwag. Z czego się to bierze ? Po pierwsze z tego, że pokazanie im takich gadżetów wprawia ich w totalne zażenowanie. Daję Im do ręki obrożę i widzę, że aż się jej boją dotknąć. Nie wiedzą, co z nią mają robić. Już po kilku, kilkunastu sekundach oddają ją z wyraźną ulgą. Dlaczego tak się dzieje ? Bo właśnie TO poczuli !!! Podświadomość właśnie wysłała sygnał - podoba mi się to !!! I cholernie podnieca !!! Ale no jak to, ja mam przyznać, że też jestem "zboczeńcem" ? Nie, nigdy w życiu !!! Stąd te wszystkie "śmiesznoty" i próba ucieczki od tematu. Bo w ich głowach "klimat" i BDSM to sceny z Killera (Wąski i Anita) lub taniego, niemieckiego pornosa, który kiedyś oglądali. A takie "zachowania" to przecież czyste zboczenie i zgorszenie. „Ja bym tak nigdy nie zrobił / zrobiła...” Czy aby na pewno ? Ja jestem na 100% przekonany, że każda lub niemal każda z tych osób bardzo chciałaby pożyczyć ode mnie taki "zestaw" na wieczór. Ale przecież nie wypada... Opór przed wyśmianiem, niemal "napiętnowaniem" jest zbyt silny.

Prawda jest taka: wiele osób wokół marzy o tym, żeby przeżyć właśnie to, co dla Nas, kinksterów jest naturalne. Tylko boją się do tego przyznać. Potwierdzeniem tej teorii jest… „50 Shades of Grey”. Dlaczego książka, napisana na poziomie podrzędnego Harlequina, odniosła taki sukces ? Bo została świetnie sprzedana !!! Właśnie dlatego, że wykorzystano w promocji wątek BDSM, choć niemal wcale go tam nie ma. Nie czytałem książki, ale doskonale oddaje to film. Przez półtorej godziny są może dwie lub trzy sceny, gdzie przewija się realny wątek BDSM. Przez pozostałe 86 minut pani na zmianę chodzi, mówi albo płacze. Ale właśnie te trzy mocne sceny pojawiają się w zwiastunie i "robią swoje".

Szczerze mówiąc, jak patrzę na część moich znajomych, zwłaszcza w stałych związkach, myślę, jak to z nimi jest. Bo zastanówmy się - po powiedzmy 10 latach wspólnego życia, w tym również łóżkowego, co tam można jeszcze zrobić / wymyślić, żeby nie była to rutyna lub ćwiczenie gimnastyczne ? Była już książka o kama sutrze (oczywiście prezent ślubny lub na którąś rocznicę od życzliwych i dowcipnych znajomych) z której przećwiczyli dwie pozycje i skurcz ich złapał, więc wylądowała na półce obok innych genialnych poradników. Była seksowna bielizna, afrodyzjaki, olejki, może nawet... uwaga: wibrator !!! No i co dalej ? Jeśli ktoś oczekuje od życia czegoś więcej niż seks raz w miesiącu w pozycji "na mnicha", powyższy zestaw atrakcji wystarczy na kilka miesięcy. Ile można jeszcze kupić seksownych haleczek, stringów i gorsetów ? Efekt najczęściej jest taki, że po jakimś czasie robią to już tylko dla higieny, oczywiście na lewo i prawo opowiadając jak to oni się kochają i czego to nie wyprawiają w sypialni i nie tylko - najbardziej mnie bawią opowieści o gorącym seksie w windzie, biurze, toalecie itp. Nie chcąc, lub nie potrafiąc się przyznać przed Sobą, że chcieliby czegoś więcej, sprawiają, że ich życie staje się uboższe.

Ja mam swój "skrępowany" świat i jestem szczęśliwy, że znalazłem osobę, która zechciała ze mną w ten świat wejść. Widzę więcej, czuję intensywniej, przeżywam mocniej. Czego i Wam, zarówno początkującym, jak i świadomym kinksterom życzę !

Autor: Karol Surman

Modelka: Anna Marishka