Do każdego zamówienia o wartości powyżej 200 zł otrzymacie Państwo w prezencie zbiór opowiadań Hanki V. Mody "Chciałbym, żebyś mnie napisała". Podczas składania zamówienia prosimy o podanie w wiadomości jaką formę książki sobie Państwo życzą: papierową lub elektroniczną (do wyboru format PDF, epub, mobi). Promocja jest ważna do 31 kwietnia 2019 roku lub do wyczerpania papierowego wydania książki.
Recenzje przeczytacie tutaj: 
http://www.pigout.pl/popkultura/chcialbym-zebys-mnie-napisala-recenzja/
https://zupelnieinnaopowiesc.com/2018/10/29/intensywnie-hanka-v-mody-chcialbym-zebys-mnie-napisala/?fbclid=IwAR3GJdvlsZ_Pe8seIBSB_Rs7Bq-1sfN_I-h8dnehnZtxjhQyaUarDp6N6PQ
Poniżej kilka słów na temat książki i wybrane cytaty.
"Lubię ciszę i krzyk. Ciszę, bo pozwala się wyłączyć i unieść na skrzydłach w refleksję. Krzyk – bo jest wielopiętrowy. Opowiadania Hanki V. Mody są jednocześnie krzykiem i ciszą. Mrocznym korytarzem i kawałkiem światła. Jeszcze powietrze będziemy w nich przenikać albo przeklinać. Rwać na strzępy wyobraźnię. Balansować. Na krawędzi wódki albo w czerwieni ust o pożądaniu.
Chciałbym, żebyś mnie napisała to zbiór na wskroś fascynujący. To kompilacja (nie)winności i nienasycenia, pożądania i pasji, melanż kolorów i smaków. To troska, tęsknota, tłum, a przede wszystkim człowiek i krzyk czułości. Myślą, mową i spojrzeniem zgrzesz. Przeczytaj. A poczujesz, że to coś więcej niż sny…"
Kaja Kowalewska (poetka, pisarka)
"Dotknął dłonią mojego policzka i trwał tak, wpatrując się we mnie, jakby upewniając, że nic mi nie jest, a ja jestem prawdziwa. Patrzył intensywnie i czekał na znak z mojej strony. Na cokolwiek. Tak myślę. Podniosłam więc i ja swoją dłoń i przykryłam nią jego ciepłe palce. Czułam korzenny zapach jego skóry zmieszany z moim cytrynowym, po kremie do rąk. Wpatrywaliśmy się w siebie. To było w galerii handlowej. Wokół głośno, za głośno. Za głośno, za szybko, za dużo. Spotkaliśmy się w tłumie szemrzącej masy, mniej więcej dwa lata po końcu czegoś, co nie powinno się wydarzyć."
"– Tylko na tyle cię stać? – Patrzę wyzywająco, uśmiech szelmowsko drga w kącikach ust, czerwień szminki roztarła się dawno na twarzy. Jestem bezczelna, nie daję ci wyboru. Trzask uderzenia, głowa odskakuje. Zanim twoje palce dosięgają mojego policzka, przymykam oczy i dumnie wysuwam do przodu brodę. Piecze, a ciepło rozchodzi się po skórze. Otwieram oczy i widzę troskę w twoich. Nie mówię nic, już się nawet nie uśmiecham, ale w moim spojrzeniu wciąż czai się wyzwanie. Podnosisz dłoń. Widzę, jak zmagasz się sam ze sobą, jak nie chcesz tego robić, nie chcesz sprawiać bólu, ale teraz nie masz już wyjścia. Sprowokowałam cię."
"Między stopami mam przestrzeń. Krzesło wytargałam przed dom. Lewa noga na brzozę, prawa na jabłoń, i tak siedzę, w wyciągniętym dresie. Kostki lodu stukają o szklankę po brzegi wypełnioną kakaowym płynem. Między stopami przestrzeń. Jak okiem sięgnąć pole. Patchworkowa układanka jak pled mojej mamy. Czego tam nie ma. Tyle złota, przeróżne odcienie zieleni, są i plamy bieli, czerwieni, chabru i oczywiście soczysta żółtość rzepaku, odbijająca się na błękicie nieba. Żadna bollywoodzka aktorka nie powstydziłaby się sukni utkanej z barw polskiego lata. Tu, na Mazowszu, zawsze była Polska. Nie jak u mnie, w Krzyżakowie, jak zwykł mawiać Duży Łysy. Mazury to Mazury, a tu jest Polska i wielka równina. Oswajam ją. Nie ma wody, tylko te pola między moimi stopami."