Komu dobrze w BDSM?
Posted by      01/19/2021 17:20:00     Home , Poradniki BDSM , Cykl "Podstawy BDSM"    0 Comments
Komu dobrze w BDSM?
Jakiś czas temu publikowałem tekst na temat odpowiedzialności W BDSM [link]. Kończący się konkluzją, że odpowiedzialne są obie strony. Tym razem tekst, który w założeniu jest bardzo bliski rozważaniom w stylu "kto bardziej, kto mniej?". Otóż chodzi o odwieczny dylemat "komu ma być lepiej w relacji BDSM?". Znaczy kto ma być bardziej zadowolony na początku, w trakcie i na końcu? 
Na początku pozwolę sobie przytoczyć kilka najbardziej "klasycznych" i najczęściej spotykanych punktów widzenia. Z obydwu stron bata.
Na kolana suko
Graniczące z pewnością przekonanie, że uległa jest własnością dominującego, a co za tym idzie jest "narzędziem", "zabawką", "robotem", którego jedynym celem życiowym jest sprawianie mu przyjemności. Znaczy "dobrze mi, a ona jest od tego, żeby dobrze było zawsze". A co z nią? Jak to co? Na kolana, suko! 
Pan jest moim pasterzem
Kobieca uległość w której owszem, ona jest poddana jego woli, ale w taki sposób, aby zawsze mogła biegać po zielonych pastwiskach. Dominujący pełni rolę opiekuna, nauczyciela, myśliwego i kochanka. Nie ma innego wyjścia. Zawsze wtedy, gdy ona ma na to ochotę. I tylko wtedy. A co z nim? Jak to co? Niech się cieszy, w końcu oddałam mu swoją uległość!  
Do budy, Wąski
Domina z krwi i kości, archetyp, wzór z Sevres. Ma nieograniczoną władzę nad uległym, może z nim zrobić dosłownie wszystko. Od sprzątaczki, przez mebel, na żywym wibratorze i Lelo Sona skończywszy. Liczy się wyłącznie jej zadowolenie. A co z nim? Do budy! Albo wymienię cię na inny model. 
Będziesz moją Panią
No właśnie, będzie, ale tylko wtedy, kiedy uległemu będzie dobrze. Inaczej nie będzie. Albo pogryzie jej ulubione szpilki lub potarga pończoszki. Ulega tylko wtedy, kiedy fun jest po jego stronie stronie. Jeśli nie, strzela fochem i grozi, że pozbiera zabawki i wróci do mamy. A co z nią? No co, przecież mówi do niej "Mistress"! 
Dobrze. Z grubsza ogarnęliśmy stereotypy. Jest jeszcze zapewne kilka "stanów pośrednich", ale nie będziemy sobie nimi zajmować głowy. Zanim jednak przejdę dalej, warto uświadomić sobie, że zadowolenie, czyli to "lepiej" w relacji BDSM ma dwa aspekty. Wiem, niby banał, ale może część osób warto o tym przypomnieć.
Przyjemność fizyczna
Kojarzona przede wszystkim z przyjemnością seksualną, osiąganą bezpośrednią stymulacją narządów płciowych i penetracją. Owszem, to jedno, choć przypomnę o słynnych stereotypach, że "domina nie uprawia seksu", a "master nie zdejmuje spodni". Same praktyki BDSM niosą za sobą wiele fizycznych bodźców, które z powodzeniem mogą zastąpić minetkę czy "wejście z impetem wgłąb". Spanking, unieruchomienie, zabawy "ciepło/zimno" i wiele innych "stymulantów" potrafią sprawić rozkosz. 
Przyjemność emocjonalna
Połączona z przyjemnością fizyczną, choć zdecydowanie głębsza i długotrwała. I zdecydowanie bliższa obydwu stronom. Radość płynąca z wykonanego polecenia, z rozwoju uległego/uległej, spełnionych oczekiwań. Satysfakcja płynąca z faktu, że coś się zmienia na lepsze, wdzięczność za okazaną troskę, poczucie wyjątkowej bliskości. 
No dobrze. Mamy skrajności w postawach i pobieżny "opis przyjemności". A jak to realnie działa? A przynajmniej powinno? Relacja w ramach BDSM nigdy nie jest czarno - biała. "Power exchange", czyli wymiana sił, emocji między stronami to nie wektor skierowany w jedną stronę. To pełna dynamiki waga, w której szala, na której leży opisywana "przyjemność" wciąż balansuje. Co nie oznacza, że musi zawsze dążyć do równowagi. 
Uległa/uległy to nie zabawka w rękach dominującego/dominy. Nie jest bezwolną istotą, której jedyną rolą jest zaspokajanie potrzeb. Wiem, kolejny banał, ale zwłaszcza wśród osób wkraczających w świat BDSM taka wizja jest dość częsta. Wzajemne dawanie sobie przyjemności to istota klimatycznej relacji. Może ona przybierać różnorodne formy, lecz nie może działać wyłącznie w jedną stronę. Podczas sesji możecie skupić całą uwagę wyłącznie na tym, by dać rozkosz uległemu/uległej. Innym razem "odbierzecie sobie w dwójnasób". Lub tak poprowadzicie akcję, abyście oboje zakończyli ją klimatyczną ekstazą. Wyłącznie od was zależy, gdzie szale w danej chwili się znajdą. Lecz nigdy nie pozwólcie, żeby pozostały nieruchome. A więc komu ma być lepiej? Właściwie nikomu. Po prostu wszystkim powinno być dobrze :-).      

Share This Post :

Leave a Reply

* Name:
* E-mail: (Not Published)
   Website: (Site url withhttp://)
* Komentarz:
Type Code